piątek, 11 grudnia 2009

Panie! Bo to drożyzna jest!


Czy wzrost ceny produktu oznacza, że produkt jest droższy? Hmm... Ale głupie pytanie. Oczywiście, że... NIE. A przynajmniej nie zawsze.

Tym razem na tapetę bierzemy zjawisko iluzji pieniądza. Cóż to za dziwo? To psychologiczny efekt mylenia wartości realnych z nominalnymi. Pojęcia tego najczęściej używa się w stosunku do cen i wartości pieniądza.

Ceny nominalne towarów to po prostu kwoty, które codziennie widzimy na metkach. Natomiast ceny realne są wyrażone w stosunku do dochodów – nie jest łatwo je obliczyć i zwykle nikt tego nie robi. Zależą od kilku czynników, ale głównie od zmian wartości pieniądza w czasie (czyli inflacji/deflacji). Ceny realne są bardzo istotne ponieważ są w stanie zmierzyć stopień naszego bogactwa. Można je także wykorzystać do porównywania bogactwa w różnych miejscach (np. pomiędzy państwami). Gdy ceny realne spadają – możemy kupić więcej towarów – jesteśmy obiektywnie bogatsi. Gdy ceny realne rosną – możemy kupić mniej – więc biedniejemy. Ceny nominalne mogą w tym czasie równie dobrze rosnąć lub spadać.

Pewnie strasznie zakręciłem to tłumaczenie. Oto przykład. Sytuacja wyjściowa: zarabiam 100 złotych, cena nominalna kilograma cukru wynosi 10 zł. Za moją pensję mogę więc kupić 10 kg cukru.
W ciągu roku moja pensja wzrosła o 10% - zarabiam 110 zł. Inflacja wyniosła 5%. Upraszczając – cukier kosztuje teraz 10,50 zł. Realnie za moją pensję kupię więc prawie 21 kg 10,5 kg cukru. Jestem więc bogatszy. Oznacza to, że realnie cukier jest tańszy, mimo że cena nominalna wzrosła.

Ale mogło też stać się inaczej. Moja pensja nie wzrosła, ale też nie spadła. Nadal zarabiam 100 zł. Inflacja była taka sama, jak w poprzednim przypadku czyli 5%. Kilogram cukru kosztuje więc 10,50 zł. W tej sytuacji zbiedniałem (mimo, że cały czas zarabiam tyle samo). Mogę kupić sobie tylko 9,5 kg cukru. W tej sytuacji zarówno cena realna, jak i nominalna cukru wzrosły.

A teraz będzie tak: moja pensja obniżyła się o 10% - teraz zarabiam 90 zł. Na dodatek w kraju zapanowała 5% deflacja. W związku z tym cena nominalna cukru to 9,50 zł. Kupić mogę jedynie 9,5 kg cukru. W tej sytuacji mimo spadku ceny nominalnej – cena realna wzrosła, czyli zbiednieliśmy.

Uświadomienie sobie, że wartość pieniądza jest zmienna w czasie może ustrzec nas od frustracji, którym często się poddajemy porównując ceny sprzed kilku lat z obecnymi. Bo iluzja pieniądza to właśnie przekonanie o tym, że gdy ceny (nominalne) rosną – jest drożej, a gdy ceny (nominalne) spadają – jest taniej.

Na lekcjach ekonomii podawany jest skrajny i abstrakcyjny przypadek – zakładamy, że wszystkie ceny i płace wzrastają dwukrotnie. Zmiany w wielkości zakupów konsumentów, które nastąpią są efektem iluzji pieniądza (przy pozostałych czynnikach niezmienionych). Zarówno kupowanie więcej produktów (bo przecież zarabiam dwa razy tyle), jak i kupowanie mniej (bo przecież wszystko jest dwa razy droższe) jest przykładem działania w warunkach iluzji pieniądza.

Opis jest uproszczony, bo wielu rzeczy nie uwzględnia, ale pokazuje sam mechanizm.

5 komentarzy:

  1. dzięki za pierwszą złotówkę z AdTaily :)

    a tak w temacie wpisu to muszę szczerze przyznać, że nigdy nie liczyłem ceny towarów w ten sposób. chociaż może to nie tak. nie liczyłem cen normalnych towarów w ten sposób, ale cenę piwa już tak :) kiedyś zarabiałem 1200 netto i to było 300 piw, potem zarabiałem 1600 i to było 400 piw, a był też czas gdy zarabiałem 2500 netto i to było tylko 416 piw. czyli jak widać pomimo wzrostu zarobków o 900 PLN mogłem sobie pozwolić tylko na 16 dodatkowych piw. iluzja pieniądza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W treści jest błąd w obliczeniach. Zarabiając 110 zł przy cenie cukru 10,5 zł nie kupię go wcale w ilości 21 kg.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, Ynwestor za zwrócenie uwagi. Początkowo przyjąłem cenę cukru równą 5 zł, ale potem stwierdziłem, że prościej będzie przyjąć 10 zł. No ale nie wszędzie zmieniłem dane ;-).

    OdpowiedzUsuń
  4. IMHO trzeba wziąć jeszcze pod uwagę zmianę naszej pozycji społecznej.

    Bo jeśli na student ma stypendium 300 zł i piwo kosztuje 5 zł, to stać go na 60 piw miesięcznie ;-)

    Ale jeśli za 5 lat będzie zarabiał 3000 zł netto, a cena piwa podskoczy do 6 zł (= 500 piw miesięcznie), to nie można powiedzieć, cena realna piwa spadła kilkukrotnie.

    Po prostu nasz bohater zaczął zarabiać, zmieniła się jego struktura wydatków. Subiektywnie piwo może być nawet dla niego droższe, bo kiedyś podstawowe potrzeby zapewniali mu rodzice i mógł przepić wszystko, a po latach okazuje się, że są pilniejsze wydatki, bo ma kredyt hipoteczny i małe dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdalaeno, właściwie masz rację. To ja chyba zapomniałem w co drugim zdaniu dotyczącym cen realnych i nominalnych dodawać "ceteris paribus" - "przy pozostałych czynnikach niezmienionych".

    OdpowiedzUsuń