sobota, 29 sierpnia 2015

Kantorowi oszuści

Wakacje zbliżają się ku końcowi, więc post nieco spóźniony. Niech jednak pozostanie przestrogą na przyszłość. Zarówno turyści jak i przedsiębiorcy zmuszeni są czasami korzystać z usług kantorów, aby wymienić walutę. Z kantorów korzystamy zarówno w kraju jak i za granicą. Jakie ryzyko może nam grozić i jak się ustrzec przed stratą? Na co powinniśmy uważać?

Kantory zwykle prowadzą skup i sprzedaż obcych walut. Zobowiązani są do udostępnienia bieżącego kursu kupna i sprzedaży każdej z obsługiwanych walut. Gdy chcemy kupić zagraniczną walutę za walutę lokalną (w Polsce - za złote), do przeliczenia należności stosowany jest kurs sprzedaży obcej waluty. Natomiast w przypadku odwrotnym - gdy przynosimy do kantoru obcą walutę aby uzyskać walutę lokalną, stosowany jest kurs skupu. Zazwyczaj więc gdy jedziemy na wakacje za granicę, przychodzimy do kantoru kupić walutę - kantor stosuje kurs sprzedaży. Gdy jesteśmy za granicą i potrzebujemy lokalnej waluty, przynosimy do kantoru złotówki (tudzież euro, dolary) i otrzymujemy lokalną walutę według kursu skupu.

Kurs sprzedaży zazwyczaj jest wyższy niż kurs skupu. Kantor zyskuje na tej różnicy (nazywanej często spreadem). Dzięki temu może skupić z rynku walutę taniej i sprzedać ją drożej. Dodatkowo zdarza się, że kantory doliczają dodatkową prowizję od wartości transakcji.

Jakie sztuczki mogą stosować kantory aby zarobić na nas więcej?

Standardowym chwytem, chociaż trudno mówić w tym przypadku o oszustwie, jest niekorzystny kurs, odbiegający od kursu rynkowego. Kantory, szczególnie te ulokowane w centrach turystycznych miast mogą oferować zdecydowanie niższe kursy skupu i dużo wyższe niż rynkowe kursy sprzedaży. W takiej sytuacji po zawarciu transakcji wymiany otrzymamy mniej pieniędzy niż gdyby kurs był lepszy. Powinniśmy zachować szczególną ostrożność podczas wymiany waluty w centrach miast, a także na lotniskach czy dworcach. W takich miejscach kursy są zazwyczaj mniej korzystne niż gdzie indziej. Nasze podejrzenia powinien wzbudzić duży spread, czyli rozziew pomiędzy kursem skupu i sprzedaży. Jeśli trudno nam się zorientować w jednostkach monetarnych danego kraju, zanotujmy sobie bieżący kurs średni danej waluty publikowany przez NBP lub lokalny bank centralny. Będzie to dobry punkt odniesienia dla napotykanych kursów kantorowych.

Niekorzystne kursy i duże spready zwykle obowiązują dla walut mało płynnych, z niestabilnym kursem lub wykorzystywanych w mało popularnych, odległych krajach. Warto dwa razy zastanowić się i przeliczyć czy nie bardziej opłacalne będzie wykorzystanie którejś ze światowych walut, aby na miejscu zamienić ją na lokalną walutę. Mimo dwóch przeliczeń - na przykład ze złotówek na euro, a następnie z euro na szekle, może okazać się, że wyjdziemy na tym lepiej niż gdybyśmy kupili szekle w polskim kantorze.

Należy też pamiętać, że dobry kurs to nie wszystko. Przed transakcją upewnijmy się, że nie zostaną doliczone dodatkowe opłaty i prowizje, które mogą sprawić, że transakcja będzie zdecydowanie mniej opłacalna. To sprytne posunięcie kantorów, które prezentując korzystny kurs liczą na zainteresowanie nieświadomych istnienia prowizji klientów.

Kantory miewają też w swoim arsenale dużo mniej uczciwe metody zarabiania. Zdarzają się przypadki, często przy turystycznych deptakach, gdzie na wystawionych na ulicę tablicach, w pobliżu kantoru, prezentowane są bardzo korzystne kursy wymiany. W trakcie transakcji okazuje się jednak, że zastosowany kurs jest zdecydowanie gorszy. Pracownik kantoru w takiej sytuacji zwykle pokazuje jakąś małą karteczkę z oficjalnymi kursami, a do tablicy na chodniku zwyczajnie... nie przyznaje się bądź twierdzi, że należy do innego kantoru. W razie wątpliwości co do kursu, możemy przyjąć, że do transakcji zostanie zastosowany najgorszy z widocznych kursów - co oczywiście nie powinno mieć miejsca. Dla pewności zawsze pytajmy o kurs bezpośrednio przed transakcją. Najlepiej gdyby pracownik poinformował nas ile jednostek waluty otrzymamy po wymianie.

Inną odmianą tej sztuczki jest prezentowanie na dużej tablicy kursu sprzedaży a pomijanie kursu skupu bądź prezentowanie go drobnym drukiem. To częste w miejscowościach turystycznych gdzie osoby z zagranicy często wymieniają obcą walutę na lokalny pieniądz - czyli korzystają z kursu skupu, a nie prezentowanego wielką czcionką kursu sprzedaży. W Polsce istnieją takie kantory. Naiwni zagraniczni turyści mogą tracić nawet 1 zł na każdym wymienionym na złotówki euro. Warto być spostrzegawczym, zaniżony kurs skupu może być bardzo podobny do kursu rynkowego - na przykład 3,075 zamiast 3,750. Szczytem bezczelności kantoru może być szybka podmiana kursu na elektronicznej tablicy na mniej korzystny i zasłanianie się faktem, że kursy są zmienne. Domagajmy się wtedy przeliczenia transakcji po kursie, który był na tablicy bądź odstąpmy od transakcji.

Uważajmy też w przypadku walut, w których jednostka walutowa ma bardzo małą wartość, a więc przy wymianie uzyskujemy bardzo wysoką kwotę obcej waluty. Mnóstwo zer, tysiące, miliony, miliardy. Jeśli nie jesteśmy częstymi użytkownikami takiej obcej waluty, z łatwością można nas naciągnąć. Pracownik może nam wypłacić na przykład tysiąc zamiast miliona albo wydać zbyt mało banknotów. Nie wstydźmy się dokładnie przeliczyć uzyskanej kwoty jeszcze przy okienku, bez odchodzenia. Nieważne czy z tyłu jest niezadowolona kolejka. My mamy pełne prawo do przeliczenia uzyskanej kwoty i upewnienia się, że wszystko jest w porządku.

Jako turyści w obcym kraju często jesteśmy słabszą stroną. Nie znamy języka, nie znamy wizerunków obcych monet i banknotów. Nieuczciwy kantor może nas łatwo oszukać wręczając nieważne lub podrobione pieniądze. Przed wyjazdem sprawdźmy jak wyglądają obowiązujące w kraju docelowym banknoty i monety oraz jakie mają zabezpieczenia. Warto się też dowiedzieć czy w kraju nie została niedawno przeprowadzona wymiana waluty lub denominacja.

Podczas korzystania z kantorów nigdy nie zgadzajmy się na złożenie naszych pieniędzy w depozycie. Niech nie skuszą nas propozycje typu "Poczekamy na lepszy kurs" albo "Proszę zostawić pieniądze i wrócić jeśli się Pani/Pan zdecyduje". Może noszenie ze sobą dużych kwot w gotówce nie jest bezpieczne, ale dobrowolne zostawianie ich nieznanemu przedsiębiorcy jest zdecydowanie niebezpieczne. Nic nie chroni naszych pieniędzy oprócz słowa honoru pracownika.

Po transakcji wymiany zawsze żądajmy papierowego potwierdzenia na którym wszystkie dane przeprowadzonej transakcji zgadzają się z rzeczywistością.

Macie jeszcze jakieś porady dla wymieniających waluty? Podzielcie się z innymi w komentarzach!


Zdjęcie: TaxRebate.org.uk

1 komentarz:

  1. Za granicą uważać trzeba na wszystko, także w kantorach.

    OdpowiedzUsuń