sobota, 31 grudnia 2016

Podróbki... są passe. Jak się bronić?


Mam wrażenie, że mimo coraz większej świadomości Polaków co do faktu, że zakup podrabianych produktów to rodzaj oszustwa, dociera do nas fala podrabianych produktów. Nie pomagają liczne akcje policji i służb celnych mające na celu eliminację obrotu podrabianymi towarami. Niestety, nawet świadomi nabywcy mogą dać się nabrać nieuczciwemu sprzedawcy. Jak się obronić i nie wyjść na ignoranta przed znajomymi?


Na dobry początek warto sobie uświadomić, że podrabia się niemal wszystko. Od ubrań, poprzez sprzęt elektroniczny, na kosmetykach kończąc. Generalnie przy każdym większym zakupie powinna zapalać się nam awaryjna lampka i powinniśmy pomyśleć co tak naprawdę kupujemy. Szczególnie dotyczy to produktów ze średniej i wysokiej półki. Najtańszych marek i produktów zazwyczaj nie opłaca się nikomu podrabiać.

Na podrobione produkty należy uważać zarówno podczas osobistych zakupów w sklepie, jak i w Internecie. Gdy kupujemy produkt w sklepie, mamy na pewno większe możliwości sprawdzenia jak towar wygląda i czy nam odpowiada. Pamiętajmy, że wszelkie odstępstwa od wyglądu oryginalnego produktu od razu powinny zdyskwalifikować sprzedawcę i jego towar. Szczególną uwagę zwracamy na logo producenta. Warto poszukać w Internecie czy producent wypuścił na rynek dokładnie taki produkt i czy kupowany przez nas jest absolutnie identyczny. Łącznie z opakowaniem. Jeśli producent stosuje numery seryjne, sprawdźmy gdzie taki powinien zostać nadrukowany i czy ewentualnie numery z produktu i opakowania są zgodne.

Nie dajmy się nabrać na wierutne bzdury oszustów. Na pewno wszelkie historie typu:
  • produkt jest oryginalny tyle że bez oryginalnego opakowania/metek,
  • ta partia oryginalnych towarów nie została dopuszczona do oficjalnej sprzedaży ze względu na wadę opakowań,
  • produkty są oryginalne i spadły po prostu z TIR-a, który je przewoził,
  • producent zdecydował się na promocyjną sprzedaż z okazji urodzin,
  • oryginalne produkty, zostały wyprodukowane w tej samej chińskiej fabryce, co te w oficjalnej sprzedaży
są oczywistymi bredniami, które praktycznie zawsze wskazują na fakt, że mamy do czynienia z podróbkami.

W Internecie sprawa jest trudniejsza, ale sporo ofert możemy automatycznie wykluczyć z naszego kręgu zainteresowania. Na pewno jednym ze skutecznych filtrów eliminujących podróbki jest cena. Nie łudźmy się, genialne okazje nie zdarzają się za często. Nie kupimy nowego telefonu za połowę wartości (co najwyżej podrobiony, odświeżony, pochodzący ze zwrotów, działający na innych zakresach częstotliwości lub używany). Nie kupimy też oryginalnych perfum czy ubrań za ułamek wartości rynkowej. Takie rzeczy po prostu się nie zdarzają. Serwisy aukcyjne i ogłoszeniowe to olbrzymie składowiska podrobionych produktów. Często administracja serwisów domniemuje, że sprzedawane towary są oryginalne i nie interweniuje. Jednak doświadczone oko od razu rozpozna oszukańcze oferty: niskie ceny, brak realnych zdjęć sprzedawanych produktów (tylko zdjęcia pochodzące z materiałów marketingowych producenta), wysyłka produktu z Chin (!), brak oryginalnych metek i opakowań, niejasne sformułowania w opisie produktu ("jak oryginalny", "wygląd Samsunga Galaxy"). Proceder opisuje między innymi serwis NaTemat: AirMaxy za 200 zł na Allegro? To oszuści sprzedają chińskie podróbki jako oryginalne.

Zdecydowanie ostrożnie podchodzimy do wyrastających jak grzyby po deszczu (i równie szybko znikających) sklepów internetowych z "markowymi produktami". Sklepy te nie mają żadnej renomy, stosują agresywny marketing w Internecie, głównie w sieciach społecznościowych. I oczywiście zamiast oryginalnych produktów wysyłają podróbki (albo i nic). Na pewno widzieliście reklamy takich sklepów. A tutaj możecie przeczytać o jednym z wielu przypadków: Sklep internetowy oszukał 20 tys. osób. Kusił niskimi cenami.

Z kolei jeśli staramy się być uczciwi, nie kupujemy po prostu produktów markowych, a równie dobre jakościowo i znacznie tańsze zamienniki. Tutaj także powinniśmy uważać. Nie wszyscy jesteśmy ekspertami od marek i brandów. Kupując produkt nieznanej sobie firmy w niskiej cenie możemy nieświadomie nabyć podrobiony, drogi produkt. O ile nasze samopoczucie będzie bardzo dobre, bo w końcu nie kupiliśmy produktu Nike, Adidas, Chanel. Możemy się jednak niemiło rozczarować, gdy bardziej obeznani znajomi zwrócą nam uwagę, że mamy na sobie podróbki. Zwykle wpisanie nazwy producenta w Google da nam w efekcie listę renomowanych sklepów, gdzie sprawdzimy rynkowe ceny produktów.

A wy jakie macie sposoby na to, żeby obronić się przed felernymi zakupami? A może wcale nie zależy wam na markowych produktach? Dajcie znać w komentarzach!

5 komentarzy:

  1. No to ja mam jedną ciekawą historię. Pewien miły człowiek, pochodzący z Boguszowa- Gorców od kilku lat (!!!) zakłada jeden sklep, zbiera kasę, i go likwiduje. W roku 2016 miał ich chyba ze 4 :-). Jeśli jesteś zainteresowany0 mogę wszelkiej maści szczegóły udostępnić. Jeśli nie spękasz przed jego prawnikami- klikalność gwarantowana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rzeczy proszę zgłosić prokuraturze!

      Usuń
    2. ...a próbowałeś? Po pierwsze- nie prokuraturze, a Policji. Po drugie- nawet jak przyniesiesz w zębach wszystkie papiery, korespondencje, nagrania, maile, to w 9 przypadkach na 10 Policja to umorzy. Po trzecie- nawet jak nie umorzy- to zaczyna się przepychanka z prawnikami, przerzucanie pismami i takie tam. Nikt nie czuje, że należy połączyć kilkaset spraw z takich firm jak etano, Audiocomp24, Mactronik, Komputer-owo... i jeszcze kilkanaście podobnych. W rezultacie ludzie tracą pieniądze, a sprawca się opala....

      Usuń
    3. Spróbuj w prokuraturze. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

      Usuń
  2. Naciąłem się wielokrotnie na perfumy kupione online, dlatego teraz wolę albo pryskać się czymś budżetowym z drogerii na rogu, albo odłożyć pieniądze na coś lepszego, ale na specjalne okazje. Po co mi Burberry, który pachnie przez 5 minut?

    OdpowiedzUsuń